Forum Psychologiczne

Forum Psychologiczne

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2007-03-16 18:48:52

malgoska

New member

Zarejestrowany: 2007-03-16
Posty: 5
Punktów :   

czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

moj mąż nie może poradzic sobie sam ze sobą... twierdzi ze to przez slub kościelny ktorego de facto brać nie chciał, ale nikto go nie słuchał (jak mowi w szczegolności chodzi o rodzicow zarowno moich, jak i jego). Teraz nie może sie z tym pogodzic. Mówi ze stara sie o tym nie myśleć, ale to i tak do niego wraca, za każdym razem z większą siłą. nie potrafi sie skoncentrowac, w pracy popełnia podstawowe błędy, cierpi na silne długotrwałe bole żołądka, czasami wymiotuje. nie ma ani apetytu, ani humoru. chodzi osowialy, przybity. gdy zwrocil sie z tym problemem do swojej siostry, do tej pory jedynej i najlepszej powierniczki ta poprostu go wyśmiała. w końcu czując sie zupełnie niezrozumiany i odtrącony przez wszystkich przyszedł do mnie (była to zapewne ostateczność). A ja wysłuchałam go, wysłuchuję zresztą nadal i nie wiem co mam zrobić? Michał ktorego znałam znikł gdzieś zupełnie. Schudł 10 kilo, jego fantastyczna osobosc gdzies zniknęła, jest całkowicie innym człowiekiem. Stacza się, a ja nie potrafię mu pomóc i to najbardziej mnie boli. Stacza się przeze mnie bo nie dostrzegłam na czas co się z nim dzieje. Umówił się co prawda z psychoterapełtą, mowi ze jesli on mu nie pomoze to juz koniec. Ale spotkanie to bedzi dopiero za poltorej miesiaca, a ja nie chcę nawet myśleć co się przez ten czas może z nim stać, z nami stać... jak pomóc osobie dotkniętej depresją??

Offline

 

#2 2007-03-16 19:31:09

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Musi Pani przy im być, słuchać i wspierać.
Delikatnie moze pani spróbować zabrać go na spacer, rozmawiac i przypominac miłe chwile, te, kiedy mąż czuł się dobrze.
W stanie Pani męża, sugerowałabym także wizytę u psychiatry - może on przepisac leki, które pomogą zanim mąż pójdzie na terapię. Najlepsze efekty w leczeniu ma połączenie farmakologii i terapii.
Proszę nie zwlekać z tą wizytą, aby leki pomogły trzeba czekać ok. 2 tygodni. Potem mąz będzie gotowy do psychoterapii.

Offline

 

#3 2007-03-20 20:33:50

malgoska

New member

Zarejestrowany: 2007-03-16
Posty: 5
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Michał ostatnio jakby wydobrzał. Trochę dpoczął, wróciło jego dawne poczucie humoru. Ale ja i tak się boję. Wiem, że "TO" wróci. Zawsze wraca podczas jego podrozy. Wraca i poprostu nie nadaje się do życia. Nie śpi, nie je, nie zyje :] Na pytanie "co Ci jest?" odpowiada "nie wiem", albo "nic". Ale to tylko  słowa. Co do psychiatry, powiedział kategorycznie "nie". Pokłada natomiast wielka nadzieję w owym psychoterapeucie o ktorym juz wspominałam. Rozważa nawet branie lekow, jeśli ten takowe mu zaleci. Co do moich rozmów z mężem- jego mama, a moja teściowa, nie wiedząc zupełnie o co tak naprawde chodzi powiedziala  mu żeby nie zarzucał mnie swoimi problemami, bo ja i tak mam ich dosyc. Dziecko, studia, dom.... W efekcie wygląda to tak że Michał najpierw powie co go gryzie <ŚLUB!>, a potem przeprasza, ze wogole śmiał zawracać mi głowę. Wiem, że moja teściowa chce dobrze, zazwyczaj zreszą jej pomoc <na różnych płaszczyznach, nie chozi w tym momencie o Michała, czy problemy małżeńskie ale raczej sprawy urzedowe czy pomoc przy maluchu> bywa skuteczna, ale niestety nie tym razem...

Poprzednio nie dodałam  jak mi sie wydaje paru dosyć istotnych rzeczy. mianowicie maz pracuje w transporcie mniedzynarodowym. zazwyczaj w domu bywa tylko w weekendy (wtedy właśnie następuje poprawa), ewentualnie święta i urlopy. Poza tym cały czas spędza  za granicą. komunikujemy sie wtedy tylko poprzez sms'y. jezdzi praktycznie zawsze sam. nie ma sie do kogo odezwac i rozmysla. zwykle o problemach. Kiedyś bardzo lubial rozwiązywac sudoku. Ostatnio nabylam wiec dwie książeczki z tymi lamiglowkami i spakowalam do jego torby podroznej, ale mowi ze nie moze sie na nich skupic.

Poza tym w tej chwili remontujemy wlasne nasze mieszkanie w zwiazku z czym jestesmy z moją mamą. Mąż nie bardzo czuje sie tu jak u siebie, zwlaszcza gdy jest sam ze swoją tesciową i szwagrem, bo ja regularnie co trzeci tydzien cały weekend spędzam na studiach. Widzimy sie wtedy tylko przez parę godzin w niedzielę, z resztą też nie zawsze. Złe samopoczucie z pewnością nie jest spowodowane zachowaniem mojej mamy, czy brata, z ktorymi ma dosyc dobre relacje, poprostu nie czuje sie tu jak u siebie- zawsze mieszkał w domu prywatnym, miał dużo przestrzeni, mogl wyjsc na podworko, pogadac z sasiadem przez płot. Mama, a my razem z nią, mieszkamy w blokach, z resztą nasze nowe mieszanie też jest na osiedlu. Kiedyś w momencie "doła" powiedział, ze wlasnie tego mu brakuje.

Podczas weekendow kiedy jestesmy razem, mamy bardzo dużo spraw do załatwienia. Powiedzialabym wręcz, ze za caly tydzien. Mąż nie ma nawet kiedy odpocząć. Tu babcia jedna, albo druga, mama męża, zakupy, płaczące dziecko (ma 5 m-cy)... Myślę, że oprócz ślubu, właśnie tu można doszukiwać sie problemu.  Mąż tego nie dostrzega (?), poprostu źle się czuje, bo <SLUB!>... ale to chyba tak do końca wcale nie o to chodzi. Dodać mogę jeszcze tylko tyle, ze nie ma nawet z kim pogadać. siostra na którą zawsze liczył zawiodła, a co do innych przyjaciół to ich nie ma, ze względu na brak czasu dla takowych, bo jest dosyć towarzyską osobą. A przynajmniej byl do niedawna. Co do ślubu rodzicom udało się go przeforsować mimo protestów Michała ktory poczuł się przez to osamotniony, opuszczony przez osoby na ktore jak mowi do taj pory mogl zawsze liczyć.

Ostatnio edytowany przez malgoska (2007-03-20 21:21:09)

Offline

 

#4 2007-03-21 14:18:11

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Ciesze się, że mąż lepiej się czuje. Dpresja, jak Pani zauważyła, ma nawroty.
Co do brania leków, to bez wizyty u psychiatry sie nie obedzie, bo psycholog nie ma uprawnień do przepisania leków. Ale moim zdaniem farmakoterapia obok terapii to w takiej sytuacji dobre rozwiązanie.

Co do rozwiązywania problemów wspólnie - myślę, że powinna Pani o tym porozmawiać z mężem - prowadzicie przecież wspólne życie, nie powinien wyłączać Pani z jego części jaką są problemy. Ktoś musi mu pomóc, a najlepiej żeby była to osoba mu bliska, do której ma zaufanie.

Wydaje mie się, że Pani tok rozumowania co do powodów stanu męża może być słuszny. Warto, żeby porozmawiała Pani z nim zanim pójdzie do psychologa. Proszę mu powiedzieć o swoich domysłach. Może Pani sugestie przekazać terapeucie, to zawsze więcej informacji.

Ogólnie rzecz biorąc, rzeczywiscie macie Państwo trudną sytuację.

Trzymam kciuki

Offline

 

#5 2007-03-21 19:01:51

malgoska

New member

Zarejestrowany: 2007-03-16
Posty: 5
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

psycholog napisał:

Ciesze się, że mąż lepiej się czuje. Dpresja, jak Pani zauważyła, ma nawroty.

Czy to oznacza, ze nawet po wyleczeniu trzeba liczyć sie z możliwością ponownego jej pojawienia się?
Na przykład po roku, czy dwóch??
Czy istnieje czas po którego upływie człowiek może czuć się bezpieczny?

Ostatnio edytowany przez malgoska (2007-03-21 19:03:16)

Offline

 

#6 2007-03-21 20:17:28

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Na to pytanie bardzo trudno jest odpowiedzieć.
Depresja jest chorobą, którą charakteryzują, miedzy innymi, nawroty.
Terapia powinna zabezpieczyć przed nawrotami, pokazać jak sobie radzić w trudnych sytuacjach. Powinna, jednak u osób skłonnych do depresji istnieje ryzyko nawrotu, gdy spotka ich np. bardzo trudna życiowo sytuacja. Terapia potrzebna jest właśnie po to, aby pokazać sposoby radzenia sobie, jest jakby szczepionką.
Nie ma czasu, po upływie którego można powiedzieć, że już nic się nie zdarzy

Prosze być jednak dobrej myśli, szczególnie, że Wasza sytuacja zapewne się zmieni - Pani skończy studia, dziecko urośnie i zaczniecie mieszkać sami - część problemów zostanie zatem wyeliminowana.

Offline

 

#7 2007-03-22 18:05:53

malgoska

New member

Zarejestrowany: 2007-03-16
Posty: 5
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

...i jeszcze jedna dość istotna dla mnie kwestia- czy można powiedzieć ze osoba będąca kiedyś czynnym alkocholikiem jest bardziej narażona na depresję?? czy istnieją grupy osób bardziej narażonych? ..od czego to zależy??

Offline

 

#8 2007-03-22 22:15:17

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Do końca nie znane są przyczyny depresji, dlatego nie potrafimy powiedzieć , które grupy są grupami podwyższonego ryzyka.

Depresja często związana jest z trudnościami życiowymi, z chorobami, z poczuciem niedopasowania. Myślę jednak, że alkoholik może być narażony na depresję w związku z podjętym leczeniem, problemami, które być może zapijał, problemami finansowymi, jeśli jednak alkoholizm został zaleczony, w życiu wszystko się układa, to pewnie alkoholik narażony jest na depresję w takim samym stopniu jak niepijący.

Offline

 

#9 2007-04-20 12:38:55

kruk

New member

Zarejestrowany: 2007-04-20
Posty: 3
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

psycholog napisał:

Prosze być jednak dobrej myśli, szczególnie, że Wasza sytuacja zapewne się zmieni - Pani skończy studia, dziecko urośnie i zaczniecie mieszkać sami - część problemów zostanie zatem wyeliminowana.

Trzeba robić tak, aby czynniki które wywołują depresje (kłopoty, z którymi sobie nie radzimy) zostały wyeliminowane z naszego życia?? Czy wtedy depresja minie, lub przestanie się rozwijać?

Offline

 

#10 2007-04-20 22:55:20

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

no cóż, depresja często jest skutkiem nawarstwiających się, trudnych sytuacji. Takich, które przytłaczają, a ich rozwiązanie jest trudne. Tak, według mnie, jest i w tym przypadku, szczególnie, że są  to kłopoty mieszkaniowe, które właśnie dzieki wyremontowaniu mieszkania sie rozwiążą - czyli ich nie będzie (jeśli "wyeliminowanie" to złe słowo).

Oczywiscie są problemy, których nie da się w taki sposób rozwiązać np. relacje w rodzinie, sytuacje w szkole, z rówieśnikami, niepowodzenia w pracy lub na uczelni, choroba lub śmierć kogoś bliskiego - te trzeba naprawiać, a nie eliminować. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji - nie można generalizować. Zależy od tego, co może stanowić źródło depresji.

Niektóre teorie mówię, że depresja jest uwarunkowana genetycznie - to w takiej sytuacji już wogóle nie możemy mówić o eliminacji czynnika depresjogennego.

Offline

 

#11 2007-04-21 11:39:16

kruk

New member

Zarejestrowany: 2007-04-20
Posty: 3
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

W moim przypadku jest to tak: Mam małe problemy w domu, odkąd moja siostra wyszła za mąż ( mieszka razem z mężem u nas) cała uwaga mojej mamy skupia się na tym, aby dobrze wypaść przed jej mężem, nie mogę już się swobodnie czuć w domu, bo zawsze zaczyna krzyczeć na mnie żebym się zachowywała, takie błache niby rzeczy, ale to mnie zasmuca, ze on jest wazniejszy dla niej niż moje samopoczucie, traktuje go jak króla. Wcześniej, przed ślubem, moja siostra zawsze była faworyzowana przez rodziców(ale głownie mama nakręcała to wszystko). Dodam jeszcze ze mam mlodszego brata (14lat) Po ich ślubie, mój szwagier zacząłwprowadzać nowy porządek do domu, czuję się w tym źle, tak obco, nie mogę się zupełnie w tym odnaleźć, jakbym już nie należała do tej rodziny. Nikt mnie nie traktuje poważnie!!! Często płacze z tego powodu. Dużo czasu spędzam na necie, na gadu-gadu, jakoś przyjemniej mi jest siedzieć przy kompie, niż z własną rodziną... Zaczęłam gadać z ludzmi ktorych nigdy nie widzialam zalic sie im itd.. Z jdnym chlopakiem(nazwijmy go: T) gadam tak juz od 2 lat prawie codziennie, Od jakiegos czasu jestesmy ze  soba blizej....tak jakbysmy byli w zwiazku ale na odleglosc, ufam mu, wiem co czuje, co mysli.. czuje cos do niego (on tez) później zaczęłam się spotykać z chłopakiem(M.), cały czas gadałam z T.,zaczęłąm się z nim spotykać, nie dlatego, że go kochałam, poprostu on się we mnie zakochał a ja potrzebowałam kogoś bliskiego, wiedziałam że z T. nie moge byc...tylko na odleglosc ( naraie on nie ma kasy zeby do mnie przyjezdzac ja tez), a tak bardzo potrzebowalam zeby ktos mnie przytulil i takie najnormalniejjszcze rzeczy jak obecność!! Dla mnie obecność jest ważniejsza niż jakiekolwiek wielkie uczucia na odległość, ale chyba tonormalne...!
tylko ze jeszcze jest to, ze ja z M. juz raz zerwalam i wtedy to byl dramat, poprostu niewie dlaczego ale wtedy tez mialam takie stany ze przez pare dni tylko plakalam nic wiecej.. i M.tak samo, byl ze mna taki szczery ze dokladnie wiedzialam co czuje , co mysli... mM. plakal za mna, pytalam czy za kazda tak placzek ale on mowil ze nie! ze moge mu nie wierzyc ale nie! wogole mowil o tym jak sie we mnie zakochal od 1 wejrzenia ze to bylo cos innego co czul do tej pory do dziewczyn... i znowu zaczełam z nim być... ale za drugim razem to już było coś innego.. nie czułam się z nim dobrze tak jak wcześniej... często przy nim płakałam, bo myślałam o T. itd M. był taki kochany, nie mogłam go zostawić... zresztą nadal jest kochany..ale ja go nie kocham! Nie czuje nic do niego przez T. i myślę że nie będę potrafiła już pokochać nikogo...wypaliłam się, przez tą znajomość przez neta.... Mówiłam mu kiedyś o T. ale nie tak dokładnie...powiedział, że pomoże mi o nim zapomnieć! Ale...nie udało mu się... Jak ostatnio mówiłam mu że T. przyjedzie do mnie w wakacje,  to powiedział żebym mu nie mowila więcej takich rzeczy i sie zasmucił...
Wiem, że mogą to się wydawać błahe powody, ale ja już wcześniej miałam problemy z kontaktami z ludźmi, zawsze byłam tak jakby na uboczu tego co się dzieje, nie mówiłam o tych uczuciach nikomu... Od jakichs 3 lat mam takie stany, że czasami zastanawiam się czy to nie depresja... płacze z byle powodu.. non stop, praktycznie niema takiego dnia żebym nie płakała, może sporadycznie... Czyję się jak w klatce, czuje że się dusze i niewiem co zrobić. Ostatnio duzo mysle o T. i M. chcę coś zmienić bo to mnie niszczy psychiczniem taki chory układ, myślałam nad tym żeby zerwać kontakt z nimi obydwoma, ale boję się że zostanę sama wtedy, a napewno nie szybko znajdę sobie kogoś, mam problemy z zawieraniem nowych znajomości.. mam zaniżoną samoocenę (sądzę żę przez sytuacje w domu)... Poza tym ja kocham T. , mamy plany, mamy wspólnie spędzić wakacje, on jak dostanie wypłate ma przyjezdzac do mnie... ale czy to nie zniszczy mnie całkiem?! Taki zwiazek na odleglosc, widywanie sie co drugi weekend, a czasem nawet i nie . Właśnie stąd moje wcześniejsze pytanie czy wyeliminowanie z życia tego co wpędza nas w takie stany daje gwarancję, że już będzie dobrze... A może problem tkwi w zupełnie czymś innym?;(
Dodam jeszcze, że M. zupełnie nie zdaje sobie sprawy co ja przezywam, widzi czasem moje łzy itd ale niema pojęcia o co chodzi, ja nie mam ochoty mu o tym opowiadac, zreszta zraniłoby go to, pomyśłał by że się nim bawiłam... Zreszta czy tak nie jest? Dla swojego dobra psychicznego zaczęłam z nim być, ale ostatnio już przestalo mi to pomagać, nadal jest tak jak kiedyś.

Offline

 

#12 2007-04-21 14:16:46

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

takich problemów nie da się wyeliminować, trzeba je rozwiązać. Masz duży chaos we własnych uczuciach. Musisz to poukładać.
Mo,że w domu udałoby Ci sie porozmawiac z mamą o tym jak się czujesz, co widzisz, że duzo się zmieniło i, ze to Ci się nie podoba.
Co do chłopaków - przede wszystkim trzeba zapanowac nad uczuciami. posegregować je - co jest wazne, a co nie, czego pragniesz.
Prawdą jest, że związek na odległość nie jest łatwą sprawą, ale to nie znaczy, że niemożliwą.

Offline

 

#13 2007-04-21 16:05:54

kruk

New member

Zarejestrowany: 2007-04-20
Posty: 3
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Dzięki serdecznie za odpowiedz i szczególnie za te ostatnie słowa. Utwierdziły mnie w czymś...

Pozdrawiam.

Offline

 

#14 2007-05-08 00:16:08

konwalie

New member

Zarejestrowany: 2007-05-08
Posty: 5
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Hej! Jakiś czas temu rozstałam sie z chlopakiem po głupiej kłótni, wręcz banalnej! Jakiś miesiąc temu. On cierpi na depresję. Sama nie wiem jak to się stało ostatnio były banalne kłótnie. Chciałam to naprawić, ale odszedł. Póżniej dostaje inf. od os. która go zna i jest z nim bardzo blisko, że jemu na mnie zależy. Sama nie wiem co o tym myśleć, skoro ostatnio dostałam od niego takie przykre smsy (w odp. na moje, które były normalne, podkreślały jak mi żle bez niego?). A podobno teraz leży w łóżku, pije itd. Słyszałam że osoby w depresji nie potrafią kochać. I sama nie wiem czy mam ratować ten związek czy dać sobie spokój. Boję sie ze zostanę znowu zraniona. A że jemu na mnie nie zależy.

Offline

 

#15 2007-05-08 00:18:05

konwalie

New member

Zarejestrowany: 2007-05-08
Posty: 5
Punktów :   

Re: czyżby depresja? ..jak pomóc osobie dotkniętej depresją?

Tzn. zastanawiam się czy jemu na mnie zależy????

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Chlopak szuka kolegi-konin niska kreatyna www.redorium.pun.pl stawianie oporu podczas aresztowania kodeks karny opienie o skanerze dominator vag